Toruń

Tu tyle lip gubiących kwiat
taki zapachów odmęt
wieże w księżycu srebrne pochodnie
na kościołach podobnych do tratw
odpływa miasto pod niebem z ciemnego szkła
popychają je strzały na czarnych tarczach zegarów

cisza i mgła
i obłok także płynący do nocnych jarów

falują gotyckich okien szramy
które odbłysk na kratach rozgwieżdża
suną ceglane mury bramy
jedna schyliła się nawet jak maszt
w bramach Wisła na przestrzał

brzeszczot to srebrem chłodny

rzuciła go po ciepłym dniu
otarłszy ostrze o zmierzch i o ruń
rzuciła go wiosenna noc pogodna
sobie do nóg
pod Toruń

Józef Czechowicz

Nasze warsztatowe spotkanie z Pomorzem rozpoczęło się 05.09.2011r. W  drodze do Torunia zatrzymaliśmy się we Włocławku, po przejściu tamy na Wiśle poddaliśmy się  zadumie w miejscu śmierci księdza Jerzego Popiełuszki.  W Ciechocinku, uroczym miasteczku uzdrowiskowym obejrzeliśmy tężnie solankowe – imponujące budowle z drewna i gałęzi tarniny.  W końcu dotarliśmy do Torunia i ….kolejna, fascynująca niespodzianka. Miejscem naszego noclegu okazał  się hotel w starym, wojskowym forcie.   W  zdumienie wprawił nas klimat tej XIX- wiecznej fortecy, w której mieszkali  dawniej żołnierze  carscy. Gospodarze FORTU IV zadbali  o dreszczyk emocji i ładunek wiedzy historycznej – zorganizowali nam  wieczorne zwiedzanie fortu przy blasku płonących pochodni i  w asyście przewodnika.

Toruń urzekł nas nie mniej niż Czechowicza…tonące w słońcu Stare Miasto z gotycką zabudową, tętniący życiem rynek zwieńczony pomnikiem Kopernika, Muzeum Piernika, gdzie każdy z nas sam mógł przygotować  piernikowe łakocie, wejście na wieżę katedralną, by zobaczyć panoramę miasta z lotu ptaka…Niezapomniane przeżycia.

Osada w Biskupinie wiąże się z kulturą łużycką, a dzięki Muzeum Archeologicznemu dane nam było ten pradawny sposób życia naszych przodków poznać.  Pani przewodnik poprowadziła nas w zamierzchłą przeszłość do ok. XIV w. p.n.e., bo na te lata archeolodzy datują powstanie obronnego grodu. Z Biskupina ruszyliśmy do… Wenecji. Zwiedziliśmy Muzeum kolejnictwa Wąskotorowego –  największy w Europie skansen, na którego terenie zgromadzono unikatowe parowozy, wagony towarowe i osobowe, drezyny, narzędzia i urządzenia techniczne. No i oczywiście na koniec przejażdżka kolejką do Żnina. Tego dnia wieczorem mieliśmy  też okazję popatrzeć na jezioro Gopło ze szczytu Mysiej Wieży w Kruszwicy i wysłuchać legendy o nieszczęsnym królu Popielu.

Po czterech dniach trzeba było pożegnać fascynujące i gościnne Pomorze. W drodze powrotnej zajechaliśmy do malowniczo położonego nad rzeka Drwęcą zamku krzyżackiego w Golubiu –  Dobrzyniu. Starannie utrzymane otoczenie zamku – wysoka zielona skarpa, na której wznosi się budowla, znajdująca się w pobliżu zadbana Dolina Kasztelana (z zabytkowym parkiem) i rozłożone u stóp wzgórza miasto zrobiło na nas duże wrażenie. Tak to właśnie ósmego września zakończyła się nasza kolejna turystyczna przygoda. Ale przecież nie ostatnia!